Intencje różańca

 

               

                                                                                                    Maj

Intencja ewangelizacyjna: Aby chrześcijanie w Afryce dawali profetyczne świadectwo pojednania, sprawiedliwości i pokoju, naśladując Jezusa miłosiernego.

Parafialna: Aby dany nam szczególny czas Misji Św.  szukania i poznawania Boga, odkrywania Jego miłości, otwieraniem przed Nim serca i rozpoznawanie Jego woli w swoim życiu był należycie wykorzystany.

O BŁOGOSŁAWIEŃSTWO BOŻE i dary DUCHA ŚW. dla ks. Krzysztofa z okazji 25lecia kapłaństwa.

     

          13 maja 1917– pierwsze objawienie się Matki Bożej.

 

13 maja 1917 r. bawiliśmy się z Hiacyntą i Franciszkiem na szczycie zbocza Cova da Iria. Budowaliśmy murek dookoła gęstych krzewów, kiedy nagle ujrzeliśmy jakby błyskawicę.

– lepiej pójdziemy do domu – powiedziałam do moich krewnych. –zaczyna się błyskać i może przyjść burza.

– dobrze – odpowiedzieli.

Zaczęliśmy schodzić ze zbocza, poganiając owce w stronę drogi. Kiedy doszliśmy mniej więcej do połowy zbocza, blisko dużego dębu, zobaczyliśmy znowu błyskawicę, a po zrobieniu kilku kroków dalej na skalnym dębie Panią w białej sukni, promieniującą niby słońce. Jaśniała światłem jeszcze jaśniejszym niż promienie słoneczne, które świecą przez kryształowe naczynie z wodą. Zaskoczeni tym widzeniem zatrzymaliśmy się .

Byliśmy tak blisko, że znajdowaliśmy się w obrębie światła, które Ją otaczało, lub którym ona promieniowała, mniej więcej półtora metra.

Potem nasza Droga Pani powiedziała:

  • Nie bójcie się! Nic złego wam nie zrobię!
  • Skąd Pani Jest? -Zapytałam.
  • Jestem z nieba!
  • A czego Pani ode mnie chce?
  • Przyszłam was prosić, abyście tu przychodzili przez 6 kolejnych miesięcy, dnia13, o tej samej godzinie. Potem powiem kim jestem i czego chcę. Następnie wrócę jeszcze siódmy raz.
  • Czy ja także pójdę do nieba?
  • Tak!
  • A Hiacynta ?
  • Też!
  • A Franciszek?
  • Także, ale musi jeszcze odmówić wiele różańców.

Przypomniałam sobie dwie dziewczynki, które nie dawno umarły. Były moimi koleżankami i uczyły się tkactwa u mojej starszej siostry.

  • Maria das Neves jest już w niebie?
  • Tak, jest ( zdaje się że miała 16 lat )
  • A Amelia?
  • Zostanie w czyśćcu aż do końca świata. ( sądzę że mogła mieć 18 do 20 lat.)

 

  • „Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam ześle jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany, i jako prośba o nawrócenie grzeszników?”
  • „Tak chcemy”.
  • „Będziecie więc musieli wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą!”.
  • Wymawiając te ostatnie słowa (łaska Boża …),rozłożyła po raz pierwszy ręce, przekazując nam światło tak silne, jak gdyby odblask wychodzący z Jej rąk. To światło dotarło do naszego wnętrza, do najgłębszej głębi duszy i spowodowało, żeśmy się widzieli w Bogu, który jest tym światłem, wyraźniej niż w najlepszym zwierciadle. Pod wpływem wewnętrznego impulsu, również nam przekazanego, padliśmy na kolana i powtarzaliśmy bardzo pobożnie:
  • „O trójco Przenajświętsza, uwielbiam Cię, Mój Boże, mój Boże, kocham Cię w najświętszym Sakramencie”.

Po chwili Nasza Droga Pani dodała:

  • „Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny”.

Potem zaczęła się unosić w stronę wschodu i wreszcie znikła w nieskończonej odległości, światło które Ją otaczało, zdawało się torować Jej drogę do przestworza niebieskiego. Z tego powodu mówiliśmy nieraz, że widzieliśmy, jak się niebo otwarło.

Wydaje mi się że pisząc o Hiacyncie albo w jakimś innym liście, już podkreślałam , że przed Naszą Panią nie mieliśmy strachu, lecz przed nadchodzącą burzą, przed którą chcieliśmy uciec. Ukazanie się Matki Bożej nie wzbudziło w nas lęku, ani obawy, ale było dla nas zaskoczeniem. Gdy mnie pytano czy odczuwam lęk, mówiłam ”tak” ale to odnosiło się do strachu, jaką miałem przed Błyskawicą i przed nadchodzącą burzą, przed którą chcieliśmy uciec. Ukazanie się Matki Bożej nie wzbudziło w nas lęku, ani obawy, ale było dla nas zaskoczeniem. Gdy mnie pytano czy odczuwam lęk, mówiłam ”tak” ,ale to się odnosiło do strachu, jaki miałam przed błyskawicą i przed nadchodzącą burzą, przed którą chcieliśmy uciekać, bo błyskawice widzieliśmy tylko pod czas burzy, Błyskawice te nie były jednak właściwymi błyskawicami, lecz odbiciem światła, które się zbliżało. Gdyśmy widzieli to światło, mówiliśmy nieraz, że widzieliśmy Przychodzącą Naszą Dobrą Panią.

Ale Matkę Bożą mogliśmy w tym świetle dopiero rozpoznać, kiedy była już na skalnym dębie. Ponieważ nie umieliśmy sobie tego wytłumaczyć i chcąc uniknąć drażliwych pytań, mówiliśmy nieraz, że widzieliśmy Ją jak przychodzi, mieliśmy na myśli światło, które się zbliżało, a którym właściwie była Ona. A jeżeli mówiliśmy, że nie widzieliśmy jak przychodzi, znaczyło to, że widzieliśmy Ją dopiero, gdy była nad skalnym dębem.

Na podstawie, wspomnień Siostry Łucji Tekst zatwierdzony przez biskupa diecezji Leiria Fatima grudzień 2002, r.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

13 czerwca 1917 r. – drugie objawienie się Matki Bożej.

13 czerwca 1917 r. po odmówieniu różańca z Hiacyntą, Franciszkiem i innymi osobami, która były obecne, zobaczyliśmy znowu odblask światła, które się zbliżało (to, cośmy nazwali błyskawicą), i następnie ponad dębem skalnym Matkę Bożą, zupełnie podobną do postaci z maja.

– Czego Pani sobie życzy ode mnie?

– Chcę, żebyście przyszli tutaj dnia 13 przyszłego miesiąca, żebyście codziennie odmawiali różaniec i nauczyli się czytać. Później wam powiem, czego chcę.

 

Prosiłam o uzdrowienie jednego chorego.

– Jeżeli się nawróci, wyzdrowieje w ciągu roku.

– Chciałabym prosić, żeby nas Pani zabrała do nieba.

– Tak! Hiacyntę i Franciszka zabiorę niedługo. Ty jednak tu zostaniesz przez jakiś czas. Jezus chce się posłużyć tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałby ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca (Tu z pośpiechu Łucja opuściła koniec zdania, który w innych dokumentach brzmi następująco: „Kto je przyjmuje, temu obiecuje zbawienie dla ozdoby Jego tronu”).

– Zostanę tu sama? – zapytałam ze smutkiem.

– Nie, moja córko! Cierpisz bardzo? Nie trać odwagi. Nigdy cię nie opuszczę, moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga.

 

W tej chwili, gdy wypowiadała te ostatnie słowa, otworzyła swoje dłonie i przekazała nam powtórnie odblask tego niezmiernego światła. W nim widzieliśmy się jak gdyby pogrążeni w Bogu. Hiacynta i Franciszek wydawali się stać w tej części światła, które wznosiło się do nieba, a ja w tej, które się rozprzestrzeniało na ziemię. Przed prawą dłonią Matki Boskiej znajdowało się Serce, otoczone cierniami, które wydawały się je przebijać. Zrozumieliśmy, że było to Niepokalane Serce Maryi, znieważane przez grzechy ludzkości, które pragnęło zadośćuczynienia.

To, Ekscelencjo, mieliśmy na myśli, kiedy mówili, że Matka Boska wyjawiła nam w czerwcu tajemnicę. Nasza Pani nie rozkazała nam tego zachowywać w tajemnicy , ale odczuwaliśmy, że Bóg nas do tego nakłania.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

                       13 lipca 1917 r.

            trzecie objawienie się Matki Bożej  (cz. I )

 

13 lipca 1917 r. krótko po naszym przybyciu do Cova da Iria do dębu skalnego ,gdy odmówiliśmy różaniec z ludźmi licznie zebranymi, zobaczyliśmy znany już blask światła, a następnie Matkę Boską na dębie skalnym.

Czego sobie Pani ode mnie życzy? zapytałam

–                       — Chcę ,żebyście przyszli tutaj 13 przyszłego miesiąca, żebyście nadal codziennie odmawiali różaniec na cześć Matki Boskiej Różańcowej, dla uproszenia pokoju na świecie i o zakończenie wojny , bo tylko ona może te łaski uzyskać .

                             –Chciałabym prosić ,żeby Pani nam powiedziała ,kim jest i uczyniła cud, żeby wszyscy uwierzyli ,że nam się Pani ukazuje.

                           –Przychodźcie tutaj w dalszym ciągu co miesiąc ! W październiku powiem ,kim jestem i czego chcę i uczynię cud , aby wszyscy uwierzyli .

Potem przedłożyłam kilka próźb ,nie pamiętam jakie to były .Przypominam sobie tylko, że Nasza Dobra Pani powiedziała ,że trzeba odmawiać różaniec aby w ciągu roku te łaski otrzymać . I w dalszym ciągu mówiła :

Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary : O Jezu czynię to z miłości dla Ciebie , za nawrócenie grzeszników i za zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi .

Przy tych ostatnich słowach rozłożyła znowu ręce jak w dwóch poprzednich miesiącach. Promień światła zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliśmy jakby morze ognia ,a w tym ogniu zanurzeni byli diabli i dusze w ludzkich postaciach podobne do przeźroczystych ,rozżarzonych węgli , które pływały w tym ogniu. Postacie te były wyrzucane z wielką siłą wysoko wewnątrz płomieni i spadały ze wszystkich stron jak iskry podczas wielkiego pożaru, lekkie jak puch , bez ciężaru i równowagi wśród przeraźliwych krzyków ,wycia i bólu rozpaczy wywołujących dreszcz zgrozy .( Na ten widok musiałam krzyczeć „aj „, bo ludzie to podobno słyszeli .) Diabli odróżniali się od ludzi swą okropną i wstrętną postacią ,podobną do wzbudzających strach nieznanych jakichś zwierząt ,jednocześnie przeźroczystych jak rozżarzone węgle .

*************************************************************************************************************

13lipca 1917r.

– trzecie objawienie się

Matki Bożej (cz. 2 )

 

 

Przerażeni podnieśliśmy oczy do naszej Pani, szukając u Niej pomocy, a Ona pełna dobroci i smutku rzekła do nas :

Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Żeby je ratować, Bóg chce rozpowszechnić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, wielu przed piekłem zostanie uratowanych i nastanie pokój na świecie. Wojna zbliża się ku końcowi. Ale jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, to w czasie pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga wojna, gorsza. Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane  światło ( ma namyśli nadzwyczajne północne, które widziano w nocy 25 stycznia 1938r. w całej Europie, także i w Polsce. Łucja uważała je wciąż za znak obiecany z nieba), wiedzcie że jest to wielki znak od Boga, że zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie ,będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i OJCA ŚWIĘTEGO. Aby temu zapobiedz  , przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię świętą wynagradzającą w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła, dobrzy będą męczeni , a Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć. Różne narody zginą. Na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje .Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci i przez pewien czas zapanuje pokój na świecie. W Portugali będzie zawsze zachowany dogmat wiary itd. Tego nie mówcie nikomu; Franciszkowi możecie to powiedzieć. Kiedy odmawiacie różaniec mówcie po każdej tajemnicy:

„ O mój Jezu przebacz nam nasze grzechy ,zachowaj nas od ognia piekielnego ,

zaprowadz wszystkie dusze do nieba , a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia ”.

Nastała chwila ciszy ,a ja zapytałam :

– Pani nie życzy sobie ode mnie niczego więcej ?

– Nie, dzisiaj już nie chcę od ciebie niczego więcej.

I jak zwykle uniosła się w stronę wschodu aż znikła w nieskończonej odległości firmamentu.